Podsumowanie – część 2:)

Szanowni Czytelnicy naszego bloga…..

„To już jest koniec, nie ma już nic…” – można zaśpiewać:) Koniec bloga – bo Zielona Szkoła się skończyła. Dzieci wrócą w poniedziałek do szkoły, panie również. Ale to, co dzieci przeżyły, co wspólnie przeżyliśmy – zostanie w naszych wspomnieniach, na zdjęciach i na tym blogu. Będzie on dostępny w sieci, tak jak jest dostępny ten, sprzed dwóch lat:) Wystarczy wejść na stronę szkoły i poszukać odnośnika „Blog Zielonej Szkoły 2013″:) Może za kilka lat, obecni trzecioklasiści z łezką w oku wejdą na tą stronę i z rozrzewnieniem powspominają te miłe chwile w Chłapowie:)

A za natchnienie czerpane od dzieci i za każde życzliwe słowo pod adresem bloga dziękuje pani Justyna:)

Zdjęcia – część 7

No i ostatnia porcja zdjęć. Nie ma w niej zdjęć z podróży, bo…. aparat został w szkole a pani zapomniała je zgrać na komputer:) Cóż… chyba miała prawo zapomnieć:D hihi:) Wszystkie zdjęcia dzieci dostaną na płytach. Kiedy to nastąpi? Najszybciej, jak się da (na pewno przed zakończeniem roku szkolnego) - ale prosimy o cierpliwość:)

 

Piątek – tydzień drugi

Nasz ostatni wspólny dzień rozpoczął się już przed 6 rano!!! Oj, jak ciężko było wstać…. Na niektórych nie zadziałały nawet argumenty „wstajemy, do domu jedziemy…” Ale po wielkich trudach udało się wszystkich doprowadzić do stanu przytomności:) Dopakowaliśmy resztę rzeczy i śniadanie zjedliśmy już o 7… Niestety na autobus musieliśmy czekać aż do ok. 8.30 – odbierał jeszcze jedną grupę z Chłapowa. Potem do Jastrzębiej Góry po następną grupę i na dobre w trasę wyruszyliśmy ok. 9.30. Czas podróży mijał nam dosyć szybko, bo kierowcy uraczyli nas kilkoma bajkami;)

Do Wieszowy dotarliśmy po 20.00 – przy tabliczce „Wieszowa” emocje sięgały zenitu – trudno było powstrzymać piski zachwytu:):):) Czekali na nas Rodzice, Dziadkowie, Rodzeństwo i Przyjaciele (Mąż i Syn również oczywiście:)) Cudownie znów się spotkać z najbliższymi:):):) Dostaliśmy jeszcze na zakończenie małe pamiątki od naszych Pań i pełni zmęczenia, ale i radości wróciliśmy do domów:) Tylko pani katechetka została w szkole… Bo w szkole rozpoczynała się właśnie ”noc w szkole”….:) Ale to już opowieść na całkiem inną okazję i na całkiem inny blog(?)….:)

Podsumowanie część 1:)

Kończy się nasz pobyt na Zielonej Szkole…. Czas na małe podsumowania:) Ale najlepiej zrobią to dzieci:) Miłej lektury:)

- Marta – podobała mi się wycieczka do Trójmiasta i jak jeździliśmy po ziemi puckiej. Jak byliśmy u bursztynnika, zwiedzaliśmy Władysławowo, jedzenie było przepyszne. Jak graliśmy w piłkę nożną, zabawa w skarb, którą wymyśliła pani katechetka. Było również super na ognisku i bardzo podobało mi się na Helu i jak płynęliśmy statkiem. Cała Zielona Szkoła była super:)

- Maks – podobało mi się fokarium, basen, Trójmiasto, Puck, Ocean Park, odwiedzenie pracowni bursztynnika. Ośrodek też był fajny, dyskoteki. Nie podobało mi się sprawdzanie czystości.

- Laura – bardzo podobało mi się: na basenie, wycieczka do Trójmiasta, wycieczka po ziemi puckiej, i do bursztynnika. Jedzenie nawet dobre, były fajne dyskoteki. Mieliśmy superowe ognisko a tam, gdzie spaliśmy, też było fajnie, tylko czasem się spłuczka psuła i szafa. Jeszcze graliśmy w piłkę nożną, ale przegraliśmy niestety. Chodzenie do Biedronki było nawet fajne.

- Agnieszka – mi sie podobało: na basenie, w Trójmieście, w Pucku, na molo u bursztynnika. A poza tym podobała mi się dyskoteka, Ocean Park i nasz ośrodek.

- Konrad – podobało mi sie: Trójmiasto, basen, Puck, fokarium na Helu, Ocean Park, odwiedziny u bursztynnika.

- Ines – najbardziej podobało mi się: Trójmiasto, wycieczka po ziemi puckiej, wycieczka do bursztynnika, ognisko i jak graliśmy w piłkę nożną, jak chodziliśmy do Biedronki. Nie podobał mi się konkurs czystości.

- Patryk – podobało mi sie na plaży i na basenie, także w Pucku, w Gdyni i w Gdańsku. A poza tym, wszędzie mi sie podobało.

- Natalia – podobało mi się, ze chodziliśmy na basen, na plażę, wycieczka do Trójmiasta i po ziemi puckiej, dyskoteki, zwiedzanie Władysławowa i jak poszliśmy do Ocean Parku.

- Artur – podobało mi sie: częste baseny, dyskoteki, wycieczka statkiem, Puck, bursztyniarz, Trójmiasto i Ocean Park.

- Maja – podobało mi się: wycieczka do Trójmiasta, spacery po plaży, wycieczka po ziemi puckiej, wycieczka do pracowni bursztynu, ognisko, basen, zwiedzanie Władysławowa, jedzenie, dyskoteki, bycie samodzielnym, zabawy na placu zabaw, zabawy na plaży, wycieczka na Hel i rejs statkiem. Nie podobało mi się: nie pływanie w morzu, surówki na obiad i dłuuuuga droga do Chłapowa i zapewne do Wieszowy też.

 

Ale Panie też mają coś do powiedzenia…:)

Panie – najbardziej podobało nam się: zadowolenie i uśmiechy dzieci, każda okazana życzliwość dzieci względem siebie i nas, każde dobre słowo, ośrodek, posprzątane pokoje, samodzielność dzieci w niektórych sytuacjach, DOBRA POGODA, dobre jedzenie (nawet ZA dobre;)), wycieczki, ognisko, pobyt na plaży i mnóstwo innych atrakcji…:)

A co nam się nie podobało? Hmm…. lepiej już teraz o tym nie wspominać:)

 

Co jeszcze? Panie notowały czasem różne hasła zasłyszane od dzieci… Oto kilka najzabawniejszych „perełek”…:)

W czasie pobudki: „To jest nie fair, ja się dopiero położyłam!”

Po siedmiu dniach pobytu: „A to tu się nie płaci za jedzenie????”

W czasie wypisywania widokówek: „Nie! Nie! Jak nagryzmoliłem, to nie do babci, bo mnie zabije!”

Na plaży: „Proszę pani, ona mi piasek zabrała!”

Na koniec najlepsze: dialog między uczniem a panią: – Niech mi to pani poniesie (woda mineralna). – Nie! – Ja pani zapłacę!

Można się czasem było naprawdę nieźle pośmiać:):):)

Po naszym powrocie ukażą się jeszcze zdjęcia z dwóch ostatnich dni – nadal zapraszamy więc do odwiedzin na blogu:)

Czwartek – tydzień drugi

Ostatni nasz dzień pobytu nad morzem upłynął zbyt szybko i właściwie pod znakiem słowa „ostatni”, które w dzisiejszym opisie będzie się często pojawiać…:)

Rano mieliśmy zaplanowane ostatnie kąpanie się w basenie. Ponieważ od rana wiał silny wiatr, więc musieliśmy trochę przeschnąć po szaleństwach w wodzie. Był to czas na pisanie podsumować przez dzieci (patrz, drogi Czytelniku do kolejnego wpisu….:)) i krótką lekcję. Przed obiadem jednak poszliśmy jeszcze na ostatnie zabawy nad morzem:) Było duszno i parno – chyba manewr z wymianą pogody pomału sie udaje:)

Po krótkiej przerwie poobiedniej udaliśmy się na ostatnie lody i gofry do pobliskiej budki a potem na ostatnie zakupy pamiątek:) Potem…. nastał czas PAKOWANIA:) Na szczęście panie nam pomogły, wiec poszło to dosyć sprawnie:) Chyba nic nie zostało pod łóżkami i w szafach…

A po kolacji czekała nas ostatnia atrakcja naszej zielonej szkoły – spotkanie z rodziną kaszubską. Specjalnie dla nas śpiewali i grali, opowiadali o typowych instrumentach regionalnych, strojach, legendach, zwyczajach i przede wszystkim języku, który dla nas był całkowicie niezrozumiały:) Mogliśmy też spróbować grać na dwóch instrumentach, których niestety nazwy nie pamiętamy:)

Juz całkiem na zakończenie dnia poszliśmy pożegnać sie z morzem… Choć było już po 21.00, było cieplutko i przyjemnie… I gdyby nie komary, które pierwszy raz dały o sobie znać – chyba byśmy tam jeszcze posiedzieli:) No i tyle. Dzieci śpią a panie sie pakują… Do zobaczenia jutro w Wieszowie!:)

Zdjecia – część 6

Przedostatnia porcja zdjęć….:)

Środa – tydzień drugi

Nasz przedostatni pełny dzień w Chłapowie nie rozpoczął się ciekawie….. Po śniadaniu pisaliśmy sprawdzian z j. polskiego….. No ale – jak szkoła, to szkoła…:)

Za to później już były same przyjemności. Najpierw plaża. Dziś pogoda była wyjątkowa – słońce, bezchmurne niebo, ciepły lekki wietrzyk, nie za zimne morze…. Żyć nie umierać:) Pobiegaliśmy nad brzegiem morza, poopalaliśmy się i jak zwykle budowaliśmy z piasku lub kopaliśmy doły:)

Po obiedzie udaliśmy się do znanego chłapowskiego bursztynnika. To człowiek, który opowiedział nam o historii powstania bursztynu, jego rodzajach, kolorach i innych ciekawostkach. Ale najważniejsze, że nauczył nas rozróżniać prawdziwy bursztyn od kamienia (szklanka wody, dwie łyżki soli – bursztyn pływa, kamień idzie w dół:)). Oczarował nas swoimi opowieściami tak bardzo, że nie mogliśmy się oprzeć małym zakupom:) Zanieśliśmy nasze zakupy do ośrodka i wykorzystaliśmy jeszcze prawie dwugodzinny czas, by pójść na… plażę oczywiście:) Było jeszcze przyjemniej, niż przed południem, bo wiatr uspokoił się zupełnie:) Tym razem czas wypełniły nam „zajęcia ciche” – książki, karty, malowanie… Oj, ale było przyjemnie:)

Po kolacji poszliśmy na obiecane lody i krótki spacer:) Krótki, bo trzeba sie było przygotować do dyskoteki:) Bawiliśmy się świetnie…. prawie wszyscy:) I tak minął nam kolejny dzień…

Widać po dzieciach, że żyją już pomału wyjazdem – dopytują, kiedy sie będziemy pakować:) Domyślamy się, że Rodzice, Rodzeństwo, Babcie, Dziadkowie i całe pokrewieństwo też oczekują nas z niecierpliwością:) Już całkiem niedługo będziemy:)

I już teraz mamy ogromną prośbę do wszystkich nas witających. Dzieci otrzymają niespodziankę po powrocie, dlatego prosimy, by po przywitaniu poczekać jeszcze chwilkę przy paniach:) Dziękujemy:)

I dziękujemy za komentarze – widzimy, że coraz mniej:) Czekacie już na nas i zapominacie tu do nas zaglądać???:)

 

To oczywiście była wczorajsza relacja – ale było tak późno, że panie nie dały radę jej wkleić na bloga (to bardziej skomplikowane, bo trzeba wyjść z pokoju, pójść na koniec długiego korytarza i „łapać” internet:)) Za opóźnienie przepraszamy:) Za to wklejamy zaraz zdjęcia z ostatnich dni:)

Wtorek – tydzień drugi

Dziś przeżyliśmy kolejny, pełen wrażeń dzień:)

Wybraliśmy się na całodniową wycieczkę po ziemi puckiej – czyli rejonu, w którym aktualnie przebywamy. Najpierw pojechaliśmy do Krokowej, do zamku rodu von Krockow. Usłyszeliśmy ciekawe historie dotyczące zamku i rodziny oraz przeszliśmy się po pięknym parku. Drugim punktem wycieczki był zabytkowy kościół z klasztorem w Żarnowcu. Tam siostra Weronika (benedyktynka) opowiedziała nam historię tego miejsca. Zabłysnęliśmy też trochę wiadomościami z religii:) Trzecim punktem wycieczki była gmina Gniwino. (Tak! To tam mieszkała reprezentacja Hiszpanii w czasie Euro 2012). A konkretnie Kompleks Turystyczno – Rekreacyjny „Kaszubskie Oko ” z wieżą widokową, na którą wdrapaliśmy się po 212 schodach! Widoki były wspaniałe! Ale lepiej było na dole – czekał na nas wspaniały plac zabaw „Statek Piratów”. Wspinaczkom i zjeżdżalniom nie było końca:) Dobrze, że spędziliśmy tam aż dwie godziny:) Kolejną atrakcją na naszej trasie były Groty Mechowskie. Spodziewaliśmy się czegoś większego, ale to jedyne takie groty na Pomorzu – dlatego warte były zobaczenia. Na koniec pojechaliśmy do Pucka. Przeszliśmy na molo, do portu i do miejsca, w którym nastąpiły w roku 1920 zaślubiny Polski z morzem. Przeszliśmy również na piękny rynek (na lody:)).

Wróciliśmy na kolację (dostaliśmy obiad!) a po nim poszliśmy na plażę. Dzienny spacer nad morze musi być! Niestety tylko na pół godzinki, bo od 20 rozpoczynaliśmy ognisko. Dla niektórych z nas była to zupełna nowość (przyzwyczailiśmy się do grilla….). Sami piekliśmy sobie kiełbaski i chleb. Choć początkowo było nam strasznie gorąco, to jednak sprawiło nam to wiele frajdy. A kiełbaski i chleb pieczone nad ogniem… mmm… pierwsza klasa!:)

Na koniec dnia poszaleliśmy trochę na boisku przy wspólnych zabawach:) No i jedenasty dzień mamy za sobą… Jeszcze tylko trzy dni i będziemy w Wieszowie! Postaramy się przedmuchać od Was ostatecznie te paskudne chmurzyska i przywieźć znad morza słońce!

Pozdrawiamy kolejnego wieczoru bardzo serdecznie (dzieci przez głęboki już sen…) i dziękujemy za wszystkie miłe słowa:) Ps. Zmęczenie materiału dotyczy pań – ale (jak już to było napisane) damy radę:):):) hihihi:)

Zdjęcia, część 5:)

Aaa….. i jeszcze najnowsze zdjęcia z dwóch ostatnich dni…:)

Poniedziałek – tydzień drugi

Paniom dzisiaj brak weny twórczej. Chyba pomału następuje „zmęczenie materiału”. Ale damy radę:) Dlatego dziś będzie w skrócie:)

1. Pobudka maksymalnie późna + śniadanie (jak zwykle zróżnicowane; a wspominaliśmy, że codziennie na śniadanie mamy bułki??? Drodzy Rodzice – przygotujcie się na marudzenie nad chlebem po naszym powrocie:)).

2. Porządki w pokojach, konkurs czystości, basen.

3. Chmury na niebie. Chłodny wiatr.

4. Dla wyschnięcia po basenie – lekcje (religii i matematyki); gra w kości.

5. Obiad, przerwa poobiednia.

6. Słońce przeplatane chmurami.

7. Wyjście z ośrodka „przed siebie”.

8. Gofry / lody:)

9. Przejście plażą w kierunku „Wąwozu Chłapowskiego” + zabawy na plaży.

10. Kolacja.

11. Spacer do Władysławowa – oczywiście w jedna stronę plażą.

12. Wizyta w „Biedronce”:)

13. Powrót do ośrodka ok. 21.45!!!

14. Kąpiel i sen – o 22.30 już wszyscy chrapią…. (z wyjątkiem tych, co to właśnie piszą;)).

15. Oczywiście dziękujemy za komentarze i pozdrawiamy wszystkich serdecznie:)